Julianna została porzucona pod drzwiami kościoła. Porzucone dziecko przygarnęła Siostra Rut. Dziewczyna zanosiła się płaczem, że mama jej nie chce, porzuciła ją, bo jej nie kocha. W Tanzanii bardzo często rodziny nie są wstanie wyżywić dzieci i wtedy najmłodsze porzucają. Siostra Rut przytuliła Juliannę i zapewniła ją o swojej miłości i dała jej dach nad głową i przynajmniej jeden, marny posiłek dziennie. To wystarczyło, aby uratować dziecko od śmierci głodowej.

Siostra Rut i Wspólnota Dobrego Samarytanina z Nowego Jorku zdecydowali wprowadzić adopcję dzieci. Małgorzata Kaleta, koordynatorka Wspólnoty Dobrego Samarytanina, jako pierwsza zaadoptowała, właśnie Juliannę. Adaptując dziecko będzie łożyć na jego wykształcenie, a co ważniejsze, będzie miała stały kontakt z dzieckiem i będzie dla niego mamą. Jak bardzo ważne jest to dla dziecka pokazała pierwsza rozmowa mamy i jej adaptowanego dziecka.

Siostra Rut powiedziała Julianie, że będzie miała mamę. Od samego rana dziewczynka była niesamowicie radosna i prosiła, aby siostra zadzwoniła do Małgorzaty. Pierwsza rozmowa na skype była niesamowitym przeżyciem dla Julianny i Małgorzaty. Małą dziewczynką rozsadzała radość, chociaż wstydliwie zasłaniała sobie twarz. W pewnym momencie Małgorzata zadała pytanie, jak jej się podoba nowa mama. Zawstydzona powiedziała do siostry Rut „Kocham ją”. Małgosia zapytała jaki prezent chce otrzymać, gdy się spotkają w Afryce. Juliana odpowiedział: „Twoją fotografię”. „Dobrze, ale co jeszcze”- dopytywała Małgosia. „Ciastko”- odpowiedziała szczęśliwa i trochę zawstydzona dziewczynka. Siostra później wyjaśniła, że te dzieci nie otrzymują jakiś prezentów, cukierek, ciastko to wielki prezent. Dla Julianny było najważniejsze, że jest dla kogoś ważna, może mówić mamo. Małgosia dla wszystkich dzieci z sierocińca od tej pory nie już Małgosią, tylko mamą Julianny. Siostra mówiła, że Julianna po rozmowie cały dzień była nie zwykle radosna, a gdy rano się obudziła podekscytowana powiedziała: „Śniło mi się, że moja mama mnie dzisiaj odwiedziła”. Dla tej osieroconej dziewczynki rozpoczął nowy cudowny etap w życiu. I w tym wszystkim nie było najważniejsze materialne wsparcie, ale to, że może mówić do kogoś mamo.

Rozmowie Siostry, Małgosi i Julianny przysłuchiwał się jej rówieśnik Juliann Fryderyk. Nagle gdzieś zniknął. Po skończonej rozmowie siostra zaczęła go szukać. Stał pod drzwiami ks. Edwarda, który miał w tym czasie lekcje. Jak skamieniały stał ze spuszczoną głową. Siostra zapyta go co się stało, na kogo czeka, w czym może mu pomóc. Nie odpowiedział ani słowa zastygły w swoim bólu. Siostra zabrała go do domu, wzięła na kolana i przytuliła, pytając znowu co się stało. Nic nie odpowiedział, tylko wybuchnął szlochem, a łzy strumieniami spływały po policzkach. Siostra zrozumiała, że tak bardzo pragnął rozmawiać ze swoją przybraną mamą jak Julianna. Mały Fryderyk jest wewnętrznie bardzo poszarpany. Matka jego była psychicznie chora. Mały chłopiec był bity i maltretowany. Jako dwuletnie dziecko znalazł się na ulicy, jako bezdomny. Życie jego odmieniło się , gdy przygarnęła go Siostra, ale nadal czeka z utęsknieniem na kogoś kogo będzie nazywał tata. Takich dzieci jest bardzo wiele. Dzięki Bogu, że są ludzie ogromnego serca, którzy dają radość dzieciom zwracania się do nich: mamo, tato.   Szczegóły o adopcji będą podane w najbliższym czasie.

Julianna i mama Małgorzata Kaleta 

        

Fredrick i tata Jacek Duda

  .        

Samuel i jego nowa rodzina: Kim, Adele, Yvonne

         

Devis i jego rodzice: Kasia i Jan 

A te sieroty wciąż czekają na swoich rodziców