Kochani apeluje do Waszych serc o pomoc, proszę poświećcie minutkę i przeczytajcie, a potem udostępniajcie waszym znajomym. Pomóżcie razem wybudować Sierociniec dla porzuconych, bezbronnych i głodujących dzieci w Afryce…

Kilka lat temu poznałam Siostrę Rut, polską misjonarkę, która ratuje dzieci w Afryce od śmierci głodowej. Wspierałam ją finansowo od czasu do czasu, jednak później nasze drogi rozeszły się, ale nie na długo. W tym czasie Siostra Rut pełniej rozpoznała swoje powołanie, przez które Bóg wezwał ją, aby całkowicie poświęciła swoje życie najuboższym, porzuconym, bezbronnym i niechcianym dzieciom. Za zgodą Biskupa Musomy w Tanzanii założyć „Zgromadzenie Dobrych Samarytanek”, w którym zakonnice oprócz ślubów ubóstwa, czystości i posłuszeństwie składają ślub życia w ubóstwie i z ubogimi do końca życia. Siostry tego Zgromadzenia żyć będą i mieszkać pod jednym dachem z dziećmi odrzuconymi przez najbliższych. Będą dzielić swoje życie, pracować, jeść i spać razem z odrzuconymi i pokrzywdzonymi dziećmi, aby dać im poczucie miłości i bezpieczeństwa.

Obecnie Siostra Rut podjęła decyzje budowy sierocińca dla głodujących i porzuconych dzieci przez ich biedne rodziny, które nie są w stanie ich wykarmić. Często są to sieroty, których rodzice zmarli na AIDS lub dopadła ich choroba psychiczna. Te dzieci mieszkają w jednych pomieszczeniach z dorosłymi osobami chorymi na trąd, malarią, AIDS, a także z chorymi psychicznie, doświadczając nieraz z ich strony agresji. Siostra Rut każdego dnia słyszy wołanie dzieci „Siostro wybuduj dla nas prawdziwy dom abyśmy mogli stąd odejść”, odejść z miejsca gdzie muszą patrzeć na chorych, umierających ludzi. Serce jej pęka z bólu kiedy patrzy na cierpienie tych dzieci, zranionych, porzuconych i głodnych. Wołanie dzieci o prawdziwy dom mocno ściska jej serce.

Ostatnio opowiedziała mi historią Julki, którą rodzice podrzucili pod drzwi kościoła. Znalazł ją tam ksiądz i przywiózł do jej Ośrodka, gdyż w okolicy nie ma żadnego domu dla porzuconych dzieci. Dziecko płakało w niebogłosy, że mama jej nie chce, mama ją porzuciła, bo jej nie kocha. Siostra zaczęła opowiadać jej o Jezusie, który ją bardzo kocha, do dziewczynki jednak to nie trafiało. Siostra Rut nadal kontynuowała tą rozmowę mówiąc, zobacz dowodem na to, że Jezus Cię kocha, jestem tutaj ja dla Ciebie i nigdy Cię nie zostawię, kocham cię i będę robić wszystko, abyś miała prawdziwy dom. Od tego momentu Julka jej zaufała i nawet zaczyna się już uśmiechać. Złamane serce porzuconej dziewczynki z dnia na dzień zabliźnia się. Został jednak problem budowy domu dla porzuconych dzieci.

Od miejscowego Biskupa Musomy w Tanzanii Siostra Rut dostała działkę pod budowę Samarytańskiego Centrum (sierocińca) jednak finanse na to musi zdobyć sama. Nasze drogi po raz kolejny zeszły się razem, poprosiła mnie o pomoc. Pomyślałam Boże, tylko co ja mogę sama dla niej zrobić…. Próbowałam szukać pomocy dla niej w różnych Fundacjach i nawet organizacjach charytatywnych, ale w tych czasach ciężko uzyskać bezinteresowną pomoc.

Nasz Papież św. Jan Paweł II powiedział „ Uważam, że mam obowiązek mówić o Afryce, apelując do sumienia świata – świata żyjącego w dostatku, który bez skrupułów odbiera ubogim środki do życia, aby inwestować je w śmiercionośną broń. Oczy Afrykańskich dzieci osądzą nas….” Staram się wykorzystać każdy możliwy sposób aby „Wołanie głodujących dzieci z Afryki” dotarło do jak największej liczby osób, bo wtedy będzie większa nadzieja na wybudowanie Sierocińca dla nich. Wielu z moich przyjaciół już wspomogło budowę Centrum Samarytańskiego, do jednego z nich w podziękowaniu Siostra Rut napisała list, który uświadomił mi w jakiej beznadziejnej sytuacji znajduje się ona i te dzieci. Siostra ze swymi podopiecznymi liczy na nasze wsparcie. Niech ten list otworzy nasze serce na to wołanie: „Witam Panie Jacku, podczas naszej rozmowy zapytał się Pan o dzieci. Niestety nie byłam w stanie o nich mówić bo zdawałam sobie sprawę z tego, że się rozpłaczę. A to byłoby nie ciekawe!! Więcej mówiłam o budowie, gdyż ta budowa daje mi nadzieje, że nasze dzieci będą miały prawdziwy dom….nadzieje na lepsze jutro. Nie umiem zbyt pięknie mówić…wole działać i żyć miłością dla tych, którzy tego potrzebują szczególnie tutaj. Tu jest inny świat, inne tradycje a dziecko? Tu jest dużo dzieci i nie zawsze są one najważniejsze. Żyją w brudzie i często są głodne. Taka tutejsza rzeczywistość. Dużo dzieci jest uzdolnionych, ale ze względu na brak pieniędzy pasą tylko krowy. Mieszkam tutaj już 11 lat i dużo się napatrzyłam. Serce ściska. Ale tu jestem i jeżeli się nic nie zmieni będę do końca mego życia, całe moje życie jest i będzie dla tych najbiedniejszych, szczególnie dla dzieci niechcianych , porzuconych, nie mających nikogo. Dla nich warto żyć!!!! Ale również zdaje sobie sprawę z tego, że sama nic tutaj nie zrobię, że są potrzebne osoby, które będą chciały się włączyć w to dzieło. Cieszę się, że Małgosia chce nam pomóc, to wielki dla nas prezent. Gdyż do tej pory prosiłam wiele fundacji, osób, organizacji i każdy odpowiadał mi , że nie są zainteresowani. Przykre…… Jednak odezwała się do mnie Małgosia….. w momencie beznadziei pojawiła się iskierka nadziei. Dlatego dziękuje za Pana zaangażowanie i przyłączenie się do budowy szczęścia tych, którzy nas potrzebują. Jeszcze raz dziękuje w imieniu dzieci tych, którzy są i którzy w przyszłości będą mieszkać w tym Centrum. Również dziękuje we własnym imieniu za promyk nadziei, że nie jesteśmy sami!!!!! ”

Serce się raduje gdy widzę na fotografiach, przesłanych przez Siostrę, jak mury Centrum /sierocińca/ pną się do góry. A to także dzięki Waszym ofiarom. Kilka dni temu zaczęłam tę sprawę nagłaśniać, a już prawie 10 tysięcy dolarów zostało przesłanych lub zadeklarowanych na ten cel. Zbliżają się Święta Wielkanocne, wszyscy zasiądziemy do suto zastawionych stołów, zanim jednak to uczynimy przeżyjemy okres Wielkiego Postu, czas przygotowania się poprzez modlitwę, post i jałmużnę. Myślę, że z tych trzech jałmużna najmilsza Bogu jest jałmużna złożona dla bezbronnych, porzuconych dzieci. Chrystus mówi: „Wszystko cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mieście uczynili”. Wspomóżmy te dzieci nie odwracajmy od nich oczu, udając, że ten problem nas nie dotyczy

Podaje numer konta do Tanzanii, dzięki temu będziecie pewni, że te pieniądze dotrą bezpośrednio do celu bez żadnych pośredników i jakiś dodatkowych potrąceń. Siostra otrzyma 100% przesłanej sumy:

Bank odbierający ( beneficiary Bank ) swift CORUTZTZ name bank CRDB BANK PLC adres street MUKENDO RD PO.BOX 386 city MUSOMA country TZ, state TZ zip TZ, osoba odbierająca ( beneficiary ) account nr 0252332252600 name DIOCESE OF MUSOMA adres street MUSOMA PO.BOX 93 city MUSOMA county TZ state TZ zip TZ z dopiskiem NA BUDOWE

Wszystkich serdecznie pozdrawiam i z góry, w imieniu Siostry i dzieci w potrzebie serdecznie dziękuję za Wasz czas poświęcony na przeczytanie tego artykułu oraz wsparcie materialne i duchowe. Niech dobry Bóg wynagrodzi Wam za wszystko, co wydarzy się po tym wołaniu o pomoc…..

Małgorzata Kaleta

Fotografie ukazują misję i dzieło Siostry Rut.

Głodne dzieci Afryki wołają

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *