Kilka lat temu w Internecie, przez przypadek trafiłam na stronę internetową jednej z fundacji. Jednak dla wierzącego nie ma przypadków, tylko Boża Opatrzność, Boży palec. Na stronie Fundacji były wzruszające obrazy ratowania afrykańskich dzieci od śmierci głodowej. Pomyślałam…. Boże czyż może być coś piękniejszego od uratowania komuś życia? Ale zaraz pojawiła się obawa – pytanie, która rodzi się w myśli niejednego z Was, czy pieniądze przesyłane przez Fundację w 100% docierają do potrzebujących? Na stronie była informacja o Siostrze Rut, misjonarki z Polski, która jedenaście lat temu wyjechała do Tanzanii, aby ratować od śmierci głodowej porzucone dzieci. Poświęciła całe swoje życie najuboższym. Postanowiłam odnaleźć Siostrę, aby z pominięciem Fundacji bezpośrednio wspierać ją w pięknym dziele. Zadzwoniłam do znajomego Księdza z Polski, aby pomógł mi ją odszukać. Po kilku dniach nawiązaliśmy z nią kontakt. Okazało się, że moje podejrzenia były trafne, fundacja wykorzystywała zdjęcia Siostry Rut, jednak żadnego wsparcia w zamian nie dostała. Od tej pory w miarę moich możliwości przesłałam jej pieniądze bezpośrednio do Tanzanii. Po jakimś czasie nasze drogi chwilowo się rozeszły.

W tym czasie kiedy nie miałyśmy ze sobą kontaktu, Siostra idąc za głosem Bożym postanowiła całkowicie poświęcić swoje życie sierotom, biednym, głodującym dzieciom. Misjonarka za zgodą miejscowego biskupa Musomy złożyła nowe Zgromadzenie Sióstr Dobrych Samarytanek. Do wcześniejszych ślubów życia w ubóstwie, czystości i posłuszeństwie złożyła kolejny ślub, poświęcając siebie najuboższym i życia z najuboższymi. Aby ratować porzucone dzieci od śmierci głodowej Rut postanawia wybudować Centrum Samarytańskie, w którym będzie je leczyć jak również stworzy dla prawdziwy dom. Od miejscowego Biskupa dostała działkę pod budowę sierocińca oraz słowa „Siostro działaj…” Stanęła przed trudnym zadaniem. Sama miała zdobyć środki finansowe na budowę sierocińca. Niezachwiana wiara, że sam Jezus ją wspiera dodawała jej siły. Widząc ogromną biedę w Tanzanii, gdzie aż 70% ludzi głoduje oraz znając wysokie ceny materiałów budowlanych, które trzeba sprowadzać z zagranicy postanowiła polecieć do Ojczyzny, aby prosić o wsparcie. Pukała od drzwi do drzwi, jednak wszystkie fundacje nie były zainteresowane przymierającymi z głodu afrykańskimi dziećmi.

Jeden z jej znajomych wskazał jej kolejną fundacje, która zajmuje się Afryką. Siostra zapukała i tam, jednak po zapoznaniu się z kosztami budowy, fundacja odmówiła pomocy, argumentując, że koszt budowy 400 tysięcy dolarów jest tak wysoki, że Siostra nie jest w stanie zrealizować tego projektu, a zatem ich pieniądze będą zmarnowane. Tu dodam, że mieszkanie w nowojorskim bloku kosztuje tyle samo co sierociniec dla 72 dzieci w Afryce. Zrozpaczona Siostra wróciła do Tanzanii, na powitanie wybiegły jej dzieci z pytaniem „Siostro czy zdobyłaś pieniądze na nasz dom?” Ona wiedząc, że nie może powiedzieć im prawdy krótko odpowiedziała: „Wszystko w rękach Boga”. W tej beznadziejnej sytuacji bezradności Dobra Samarytanka każdego dnia wznosiła modlitwy do Boga aby dał jej ludzi, którzy jej pomogą.

Pomimo chwilowego braku kontaktu z Siostrą Rut, myśl o niej towarzyszyła mi ciągle. Ostatnio szukając biura turystycznego w Nowym Jorku, z którym mogłabym podróżować po świecie, co jest moją pasją. Ktoś mi powiedział, że ks. Ryszard organizuje ciekawe wyjazdy, podróże i pielgrzymki do odległych zakątków świata. Postanowiłam się do niego zgłosić. Okazało się, że w planowanych wyjazdach ks. Ryszarda będzie organizowana podróż do Kenii i Tanzanii. Podskoczyłam z radości. Moje największe marzenie od dziecka miało szanse realizacji. A ponadto miałam nadzieję spotkania Siostry Rut. Ta podróż w ekscytujący sposób zajęła całą moją uwagę. W międzyczasie dowiedziałam się, że powstaje Klub Nowojorskiego Podróżnika, że będzie miał swoją stronę internetową. Zainteresowałam się tym. Ks. Ryszard, wiedząc, że moją pasją jest podróżowanie i że przez wiele lat robiłam trasy pielgrzymek i wycieczek poprosił mnie o pomoc w przygotowywaniu programów na wyjazdy szczególnie europejskie. Obecnie przygotowałam cztery, moim zdaniem bardzo ciekawe pielgrzymki – wycieczki na Bałkany, do Grecji, Włoch i Skandynawii. Co więcej ks. Ryszard poprosił mnie o pomoc w prowadzeniu strony internetowej Klubu.

Po zapisaniu się na wyjazd do Kenii i Tanzanii bez zastanowienia opowiedziałam ks. Ryszardowi o Siostrze Rut i zapytałam, czy byłaby możliwość odwiedzenia jej. Odpowiedział, że zapyta o to w agencji organizującej wyjazd do Afryki. Pozostał jednak problem, bo kontakt z nią całkowicie mi się urwał w momencie kiedy założyła nowe Zgromadzenie i przeniosła się w inne miejsce. Ks. Ryszard pomógł mi w poszukiwaniach Siostry Rut. Postanowił również sprawdzić, czy ktoś nie podszywa się pod Siostrę, publikując na FB numery kont na, które przyszli dobroczyńcy będą przesyłać swoje ofiary. Kontaktował się z poprzednim zakonem Siostry Rut, Kurią biskupią w Musoma, Episkopatem Polski. W czasie tych poszukiwań Siostra Rut przysłała zaproszenie na FB, my szukaliśmy jej na wszelkie możliwe sposoby, a ona sama pojawiła się wysyłając zaproszenie do grona znajomych na FB. Co za radość miałam już kontakt. To wyglądało jak zrządzenie Boże. Dopełnieniem tej nadzwyczajności była rozmowa z Siostrą Rut, w której opowiedziała mi o swoim śnie przed rozmową ze mną.

Siostry słowa : „Przed nasza rozmową miałam sen: było jakieś spotkanie, dużo ludzi i na środku siedział pewien człowiek o urodzie żydowskiej. Wszyscy do niego mówili, każdy przedstawiał swoje prośby…. Ja stałam z boku i milczałam, mówiłam sobie, przecież On nigdy mnie nie usłyszy …każdy coś krzyczał. Ktoś nagle powiedział, że czas spotkania się skończył ….i w tym momencie ten człowiek zwrócił się do mnie i zapytał: Ty też masz kogoś? Odpowiedziałam, że tak, mam moje dzieci i zaczęłam wymieniać ich imiona…nic więcej. On spojrzał na mnie i powiedział: Ty dostaniesz kogoś i pieniądze…i sen się skończył” Siostra dodała: Werze że to nie jest zbieg okoliczności, że w tej całej mojej beznadziejnej sytuacji Bóg dał mi ciebie Małgosiu i ludzi, którym mówisz o tych biednych dzieciach. Ja takiego daru przekonywania ludzi do pomocy w budowaniu Centrum Samarytańskiego nie mam… ale zaufałam, że Pan da mi takich ludzi, którzy mi pomogą…sama nic nie zrobię, On o tym wie…. i w tym momencie pojawiliście się wy…. wiem, że Pan mi was zesłał”

Gdy opowiedziałam tę historię ks. Ryszardowi, zaproponował mi, że dopóki nie powstanie fundacja wspierająca te dzieci, to można na stronie internetowej Nowojorskiego Klubu podróżnika utworzyć sekcję Uratuj życie dziecka – Afrykańskie misje, gdzie będzie podane bezpośrednie konto Siostry Rut, na ten szlachetny cel. Pomysł okazał się bardzo trafiony, bo po kilku dniach pojawiło się wielu ofiarodawców z USA /wpłacają na konto dolarowe w Tanzanii/ i Polski /wpłacają na konto złotówkowe w Polsce/. Suma przesłanych ofiar, w tak krótkim czasie sięga już 10 tysięcy dolarów. Także Nowojorski Klub Podróżnika, będzie przekazywał ofiary na ten cel, jeśli będą jakieś dodatkowe pieniądze z organizowanych wyjazdów.

A na koniec posłuchajmy ewangelicznej przypowieści o dobrym Samarytaninie, który w czasie podróży ratuje życie drugiemu człowiekowi, który nie był nawet jego rodakiem. „Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: ‘Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał’. Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców? On odpowiedział: ‘Ten, który mu okazał miłosierdzie’. Jezus mu rzekł: ‘Idź, i ty czyń podobnie!’”

Odbywamy w życiu różne podróże, ponadto całe nasze życie jest podróżą na spotkanie naszego Pana, który przy spotkaniu zapyta każdego z nasz: Czy byłeś dobrym Samarytaninem? Jaką damy odpowiedź Bogu?

Małgorzata Kaleta

Jakie były początki afrykańskiej misji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *