W czasie naszych podróży w ramach Nowojorskiego Klubu Podróżnika docieramy do najdalszych zakątków ziemi. Podziwiamy oszałamiające piękno przyrody, zachwycamy się dziełami ludzkich rąk, poznajemy życie ludzi różnych kultur. Widzimy niewyobrażalne bogactwo oraz przerażającą biedę, która skazuje niewinne dzieci na śmierć głodową. To ostanie najbardziej boli i wznosi się wołaniem do Boga o sprawiedliwość na ziemi. Są jednak ludzie, którzy poświęcają całe swoje życie, aby ulżyć dzieciom pokrzywdzonym przez los, czy raczej ludzką niesprawiedliwość.

Należy do nich Siostra Rut Ciesielska, która od wielu lat pracuje w Tanzanii. Całe swoje życie poświęciła biednym dzieciom, nie jeden raz ratując je od śmierci głodowej. Aby jeszcze lepiej służyć najbiedniejszym założyła Zgromadzenie Dobrych Samarytanek i 17 maja 2016 roku, przed biskupem Musomy /Tanzania/ złożyła śluby zakonne, które oprócz ubóstwa, czystości i posłuszeństwa zobowiązują siostry do życia z biednymi i dla biednych. Obecnie Siostra Rut buduje w Tanzanii sierociniec dla dzieci.

Nowojorski Klub Podróżnika, w miarę swoich możliwości będzie wspierał działalność Siostry i zachęcał do tego ludzi wielkiego serca. Czynimy to przez nagłaśnianie tej sprawy. W sierpniu 2017 roku zamierzamy odwiedzić placówkę Siostry w Tanzanii. Do pierwszej osoby, która dowiedziała się o tej misji za pośrednictwem Klubu i wysłała ofiarę Siostra Rut napisała:

„Witam Panie Jacku, Podczas naszej rozmowy zapytał Pan o dzieci. Niestety nie byłam w stanie o nich mówić bo zdawałam sobie sprawę z tego, że się rozplączę. A to byłoby nie ciekawe!! Więcej mówiłam o budowie, gdyż ta budowa daje mi nadzieje że nasze dzieci będą miały prawdziwy dom….nadzieje na lepsze jutro. Nie umiem zbyt pięknie mówić…wolę działać i żyć miłością dla tych, którzy tego potrzebują szczególnie tutaj. Tu jest inny świat, inne tradycje a dziecko? Jest tu dużo dzieci i nie zawsze są najważniejsze. Żyją w brudzie i bardzo często są głodne. Taka to jest tutejsza rzeczywistość. Dużo dzieci jest uzdolnionych ale ze względu na brak pieniędzy pasą tylko krowy. Mieszkam tu 11 lat i dużo się napatrzyłam. Serce ściska. Ale tu jestem i jeżeli się nic nie zmieni będę do końca mego życia, całe moje życie jest i będzie dla tych najbiedniejszych, szczególnie dla dzieci niechcianych, porzuconych, nie mających nikogo. Warto dla nich żyć !!!! Zdaję sobie sprawę z tego, że sama nic tu nie zrobię, że są potrzebne osoby, które będą chciały się włączyć w to dzieło. Cieszę się, że Małgosia chce nam pomoc, to wielki dla nas prezent. Gdyż do tej pory prosiłam wiele fundacji, osób, organizacji i zawsze słyszałam odpowiedź, że nie są tym zainteresowani. Przykre……i w tym trudnym momencie odezwała się do mnie Małgosia…w momencie beznadziei pojawiła się iskierka nadziei. Dlatego dziękuję za Pana zaangażowanie i przyłączenie się do budowy szczęścia tych, którzy nas potrzebują. Jeszcze raz dziękuje w imieniu dzieci tych, które są i które w przyszłości będą mieszkać w tym Centrum. Dziękuję we własnym imieniu za promyk nadziei, że nie jesteśmy sami!!!!!”.

Na stronie internetowej Nowojorskiego Klubu Podróżnika w sekcji Afrykańska misja podane jest konto na dzieło prowadzone przez Siostrę Rut. Pierwszą ofiarę wysłaną z USA do Tanzanii Sistra otrzymała w całości, bez żadnych potrąceń. Jeśli wyślemy $100 Siostra otrzyma całość w Tanzanii.

Misja Siostry Rut

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *